We wtorek, 2 marca o 20:05 w Telewizji Polsat ruszyły zmagania 3 edycji Ninja Warrior Polska. Prowadzą je, tak jak w drugim sezonie, Karolina Gilon, Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski. Kogo zobaczymy w 3 edycji? Co o programie mówią finaliści drugiej edycji?

W 3 edycji nie zabraknie osób ze społeczności parkour. Zobaczymy m.in Kacpra Lipskiego, członka ekipy Sick Mode, którego wiele osób kojarzy z teledysków hip-hopowych oraz z filmów z BNT. Zobaczymy także Kamila Tobiasza, lidera ekipy Sick Mode. W programie wystąpią też Hubert Piotroski, zwycięzca ostatniego Kraków Freerun Challenge, Robert „Shade” Zmysłowski, a także Tomasz „Borów” Dąbrowski (piszący ten artykuł:). Castingi i nagrania do 3 edycji odbyły się jeszcze latem 2020 roku.

Przypomnijmy, że w drugiej edycji również można było zobaczyć traceurów i freerunnerów. Kilkoro z nich trafiło do finału. Zapytaliśmy ich o ich wrażenia.

Krzysztof Spławski, Zielona Góra

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

Krzysztof Spławski: Pochodzę z Zielonej Góry, zawsze skakałem po drzewach i dachach. Później obejrzałem yamakasi i dowiedziałem się , że istnieje taki sport. Na początku mój parkour w 2003 r wyglądał tak, że wspinałem się na wszytko i z tego skakałem, później zacząłem trochę inaczej do tego podchodzić i zacząłem trenować bardziej świadomie. Próbowałem wielu dyscyplin, jednak tylko parkour zatrzymał mnie na dłużej. Po liceum zacząłem studia wychowania fizycznego i zdobyłem sporo wiedzy o kulturze fizycznej. Kiedy dowiedziałem się o profitach płynących z treningu siłowego i rozciągania postanowiłem uzupełniać trening parkour o siłę i stretching, swoje wykształcenie uzupełniłem skończeniem podyplomówki i jestem rowniez specjalista żywienia człowieka. Można powiedzieć, że udało mi się połączyć pracę z pasja, bo pracuję w parku trampolin. W moim mieście to jedyne miejsce, gdzie mogę robić to co lubię. Przez programem zbytnio się nie przygotowywałem, do niedawna nie wiedziałem nawet co to jest OCR 🙂

Myślę, że lata biegania po murkach wyrobiły koordynację, zwinność i skoczność a trening siłowy – siłę i moc. Przeszkody nie sprawiały mi większych problemów, jedyna trudność to to, że trzeba robić je po kolei i z tego powodu miałem problemy kondycyjne. Ninja Warrior to świetna przygoda, poznałem wielu pozytywnych i ambitnych ludzi. Szkoda, że tak się to zakończyło i wypadłem poza tor. Każdy w jakimś momencie spada w dziwnej pozycji do wody, niestety w moim przypadku zabrakło basenu i spadłem obok.

Grzegorz Niecko, Gdańsk

Grzegorz Niecko: Nie jest to wydarzenie sportowe ale show telewizyjne, mimo to fajnie wziąć w tym udział i poczuć emocje. Umiejętności parkour na pewno pomagają, aczkolwiek jesteśmy przyzwyczajeni do innego rodzaju przeszkód i jednak trochę ruch który ćwiczymy wygląda nieco inaczej. Dużą szansę mają osoby trenujące wspinaczkę, gimnastykę czy ocr. Zwłaszcza jeżeli nacisk kładą na wytrzymałość przedramion i wiszenie. Osobiście mniej trenuje pk od kontuzji pleców z Monachium, unikam ruchów kompresujących przestrzeń międzykręgową. Przestawiłem się bardziej na wspinaczkę (bulder) i kalistenika, to są moje aktualnie wiodące sporty. Aczkolwiek miałem też swoją przygodę z OCRami niestety specyfikacja tych biegów, również weryfikuje mój uraz pleców, przez co startowałem tylko w kilku sezonach. Mój tydzień treningowy wygląda tak: 2/3 x w tygodniu bulder, 1/2 x kali, 1 x pk/gimnastyka. Myślę że przeszkody w których wymagany jest koordynacyjny bieg z uwzględnieniem równowagi i pozycji ciała dla osób z środowiska pk to tylko formalność, co daje nam na nich przewagę. Taka ścianka czy komin to też nie jest wyzwanie. Polecam udział raczej tym którzy pewnie się czują nie tyle z swoimi umiejętnościami co z równowagą emocjonalną. Sam wysiłek to tylko kilka minut które dla wysportowanej osoby nie powinno być problemem, ale emocje które temu towarzyszą są bardzo duże i widziałem już nie jedną osobę która nie dała rady nie z braku umiejętności ale dla tego że nie potrafiła poradzić sobie z emocjami. Swój bieg oceniam bardzo dobrze, obiecałem sobie że dojdę do finału i to zrealizowałem, każda kolejna pokonana przeszkoda to była tylko wisienka na torcie. Rozczarowany jestem tylko swoją postawą podczas pokonywania walca, czyli przeszkody na której odpadłem. Totalnie ja zbagatelizowałem. Tego typu ruch nie był dla mnie nowością, i właśnie na tej przeszkodzie myślałem że pójdzie mi najłatwiej. Niestety, nie można bagatelizować żadnej przeszkody, co widać na moim przykładzie.

Tomasz Zaorski, Poznań

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba i ludzie stoją

Tomasz Zaorski:Gdy tylko dowiedziałem się, że jest w planie 2 edycja Ninja Warrior, od razu wiedziałem, że będę chciał wystartować i poprawić swój wynik z 1 edycji. Pojawiła się niestety mała przeszkoda. W połowie maja odniosłem poważną kontuzję kolana, która wyeliminowała mnie z treningu na 6 tygodniu. Oczywiście mogłem ćwiczyć i ćwiczyłem w tym czasie górne partie ciała oraz brzuch ale poza najprostszymi ćwiczeniami statycznymi lewej nogi wszelkie skoki, bieganie czy rower odpadały. Tak na prawdę ostateczne przygotowanie kiedy już mogłem używać prawej nogi trwało 3 tygodnie, z czego w większości było to przygotowanie fizyczne. W programie używałem tejpów, które blokowały kolano przed nadmiernym zgięciem ponieważ ugięcie kolana poniżej 90 stopni do dziś sprawia ból i nadal je leczę. Co do samego startu założenia były dwa. Ukończyć tor eliminacyjny i nie wpaść przez głupi błąd. Jedno i drugie udało się zrealizować a nawet więcej bo dzięki pokonaniu toru półfinałowego w całości (a szczególnie płyty głównej gdzie wpadało wielu świetnych zawodników) dotarłem do finału. Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku tym bardziej, że do momentu wpadnięcia na 5 przeszkodzie toru finałowego żadna wcześniejsza przeszkoda nie sprawiła mi większych problemów a wręcz przeciwnie. Trenując na co dzień na przeszkodach miałem mega frajdę pokonując wszystkie przeszkody i po prostu się na nich świetnie bawiłem. Nie miałem stresu, wierzyłem w swoje umiejętności i czerpałem przyjemność z każdej pokonanej przeszkody. Wiele osób oglądających program widząc jak ktoś wpada to wody, niezależnie czy to pierwsza przeszkoda toru eliminacyjnego czy ostatnia finałowego pewnie myśli sobie „jak mógł/mogła tam wpaść przecież to takie proste”. Polecam każdemu się spróbować z tym torem, bo to kompletnie inne doświadczenie niż codzienny trening.”

Czy możemy liczyć na 4 edycję? Nic na ten temat nie wiadomo, prawdopodobnie zależy to od wyników oglądalności 3 sezonu. Wtedy prawdopodobnie castingi ruszyłyby wiosną lub latem. Z uwagi na to, że na castingu jest sprawdzane są umiejętności parkourowe (np. lashe na odległość, przeskoki po niestabilnych przeszkodach, skok dosiężny od ściany), szanse dostanie się do programu dla traceurów są duże! Dlatego zachęcamy społeczność parkour do brania udziału. O terminach castingów będziemy informować na bieżąco!

Jeśli treści w tym artykule były dla Ciebie przydatne i sprawiły, że masz ochotę wesprzeć moją twórczość, możesz to zrobić wspierając mnie kawą 🙂 Z góry dzięki za wsparcie!

Postaw mi kawę na buycoffee.to